Co dalej, benzyna na Picasso?  Grożenie sztuce nie jest odpowiedzią na kryzys klimatyczny |  Jonathana Jonesa

Co dalej, benzyna na Picasso? Grożenie sztuce nie jest odpowiedzią na kryzys klimatyczny | Jonathana Jonesa

Ainny dzień, kolejna galeria: ataki na sztukę w imię działań na rzecz klimatu stały się obsesją na nagłówkach gazet z ohydną eskalacją logiki. Im bardziej paskudne jest traktowanie słynnego arcydzieła, tym większe zainteresowanie mediów.

Teraz członkowie Letzte Generation Österreich (Ostatnia generacja w Austrii) posmarowali „nietoksycznym fałszywym olejem” całą szklaną powłokę „Śmierć i życie” Gustava Klimta, kolorystyczną wizję splecionych różowo-złotych ludzkich ciał zagrożonych przez ponurego żniwiarza. Nie żeby można było zobaczyć wiele z tych niepokojących zdjęć z ataku w Muzeum Leopolda w Wiedniu: czarno-fioletowa plama prawie zaciemnia delikatny obraz. Agresja ataku przenosi tę falę akcji o krok dalej niż zupa pomidorowa na Słonecznikach Vincenta van Gogha i puree ziemniaczanym na Monecie. Ale krok dalej dokąd?

Nie ma szans, aby rządy zmieniły swoją politykę z powodu tych protestów. Istnieje jednak duża szansa, że ​​wielkie dzieło sztuki zostanie ostatecznie zniszczone.

Akcja w Wiedniu czyni to przerażająco oczywistym. To jest ikonoklazm. Jest to świadomy flirt z niszczeniem sztuki, ukryta groźba pójścia na całość, co wyraża pogardę dla sztuki i muzeów, które starają się ją zachować i chronić.

Nie mogę udawać, że szanuję taką formę protestu. To nie ma sensu i nie ma moralnej spójności. To aroganckie iść do muzeum i zakładać, że wszyscy wokół ciebie to jakiś zadowolony z siebie esteta, który nie dba o środowisko. Co jest warte więcej? Sztuka czy życie? – pytali działacze Just Stop Oil, którzy rzucali zupą pomidorową w Słoneczniki Van Gogha. Cóż za absurdalnie fałszywa debata. Kochająca sztuka nie dewaluuje życia – wręcz przeciwnie, pomaga nam doceniać i dostrzegać naturę. Cała sztuka w National Gallery w Londynie, gdzie miał miejsce atak zupy, od Giotta po Van Gogha, opiera się na twardym spojrzeniu na życie. Chwali naszą planetę.

Aktywiści klimatyczni oblewają czarny płyn obraz Gustava Klimta w Wiedniu – wideo

„The Hawain” Johna Constable’a został zaklejony papierem w jednym z pierwszych ataków Just Stop Oil tego lata, mimo to Constable był krytykiem rewolucji przemysłowej. Na swoim płótnie Otwarcie mostu Waterloo namalował kominy zaciemniające niebo węglem. Ta sama romantyczna miłość do natury, która tchnie w jego obrazy, zainspirowała XIX-wiecznego krytyka sztuki Johna Ruskina do walki o świat przyrody i sprawiedliwość społeczną.

Ale osoby atakujące dzieła sztuki nie wydają się wykazywać żadnego zainteresowania treścią ani celem arcydzieł, które zastraszają. Zamiast tego wydają się całkowicie obce samej sztuce.

Atakowanie „kultowej” sztuki przyciąga uwagę i rzekomo wywołuje debatę. Jednak jedyna debata tutaj dotyczy protestu. Nie widzę jeszcze dowodów na odnowienie myśli lub wrażliwości na temat kryzysu klimatycznego. Zamiast tego pojawiają się artykuły takie jak ten o prawach i krzywdach aktu. Dramatyczne gesty w muzeach nie wyrażają i nie leczą bólu planety, robi to zbiorowe działanie. To musi być oparte na demokratycznej zgodzie, a nie na przymusie ze strony człowieka z bombą benzynową stojącego obok Guerniki Picassa. Dokąd zmierzamy.

Czy naprawdę chcemy iść dalej w sferę, w której każde dzieło sztuki jest uczciwą grą w imię wyższej sprawy?

Leopold Museum otrzymało sponsoring od firmy naftowo-gazowej na bezpłatny wstęp w dniu ataku. Relacja między światem sztuki a przemysłem naftowym jest kwestią, którą należy się zająć. Nie jest to jednak wina Klimta. Na początku XX wieku pracował dla głównie żydowskich klientów, malując zmysłowe wizje silnych kobiet i celebrując miłość. W swoim twórczym i pełnym pasji życiu nie był znany jako orędownik wielkiej ropy, ani też nie przyczynił się w żaden wielki sposób do kryzysu klimatycznego. Nie ma żadnego powodu, by wyróżniać jego sztukę jako protest klimatyczny.

Klimat protestujących powinien wiedzieć, że istnieje niefortunny precedens sabotażu kochających, czułych obrazów Klimta. W 1945 roku, po śmierci Hitlera, jednostka SS podpaliła zamek na południu Austrii, w którym znajdowały się niektóre z jego największych dzieł, i zniszczyła je.

Śmierć i życie, tak nazywa się obraz Klimta. Ci, którzy ją atakowali, myślą, że walczą o to drugie, ale równie dobrze mogliby walczyć o śmierć samej sztuki.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *