Duval Timothy: Spotkanie z recenzją albumu Judas Tree

Duval Timothy: Spotkanie z recenzją albumu Judas Tree

„Wiele moich projektów znajduje inspirację w określonych środowiskach i doprowadziło mnie do głębszej więzi i troski o to miejsce” — napisał Timothy o swojej rezydencji w 2021 roku. Pieśń Ziemi Jako punkt wyjścia kontynuował: „Zbadam kontekst Spoleto i mam nadzieję, że wykonam pracę, która może zainspirować ludzi do rozważenia krytycznych kwestii zmian klimatu w nowy sposób”. Podczas gdy dydaktyczne użycie „Up” jest dyskusyjne – czy czterominutowa kołysanka może zmienić czyjeś zdanie na temat globalnego ocieplenia? – jego transportowa mieszanka dźwięków istnieje jednak wyłącznie dzięki instynktowi podróżowania Timothy’ego. Kiedy już wiesz, co kryje się za muzyką, odwoływanie się w piosence do więzi rodzinnych, świata przyrody, kanonu klasycznego, a nawet głębokiego czasu geologicznego stanowi potężną konstelację sił i idei.

Pomimo skupienia się na pianinie, Spotkanie z drzewem Judasza oddaje bogatszy, bardziej otaczający świat dźwięków niż którykolwiek z poprzednich albumów Timothy’ego. Początkowy „Plunge” obejmuje wznoszącą się, optymistyczną progresję akordów elastyczną elektroniką i nutami smyczków; W „Drift” urodzony w Sierra Leone, mieszkający w Nowym Jorku muzyk Lamin Fofana dodaje migoczące, niewyraźne kształty do żałobnych akordów Timothy’ego, gdy ptaki ćwierkają na peryferiach. Niektóre z tych elementów przypominają sztuczki zręcznościowe, wpuszczając chaos dezorientujących szczegółów tak stopniowo, że nigdy nie jesteś do końca pewien, jak znalazłeś się tam, gdzie jesteś. „Wood” zaczyna się prostym, eleganckim pianinem, ale w miarę jak piosenka nabiera pary, śpiew ptaków przybiera na sile i pojawia się dodatkowa górna melodia grana przez Yu Su; przebiega przez baterię mglistych efektów, przesuwa się po niebie jak smugi kondensacyjne. Jakimś cudem w ciągu zaledwie trzech i pół minuty zostaliśmy przeniesieni z sali ćwiczeń na rozległą równinę, gdzie ptaki i latające maszyny szkicują wektory na niebie; wrażenie szeroko otwartej przestrzeni jest przytłaczające.

Styl kompozytorski Timothy’ego jest tak charakterystyczny, że czasami nie jest jasne, czy się powtarza: porywające akordy w „Wood” mocno przypominają „Slave”, piosenkę z 2020 roku Pomoc którego temat pojawił się ponownie w wielu miejscach na tym albumie. Nawet jeśli ten nawyk powtarzania ulubionych motywów jest celową częścią procesu Timothy’ego, słuchając jego pracy, można odnieść lekkie wrażenie déjà vu – niekoniecznie nieprzyjemne, ale od czasu do czasu łapię się na tym, że chciałbym, żeby popchnął styl gry w nowych kierunkach. Na szczęście na Spotkanie z drzewem Judasza, wielu współpracowników pomaga zaznajomić się z jego brzmieniem. Ani „Wood”, ani „Drift” nie byłyby takie same bez wkładu Yu Su lub Fofany; Podobnie prawie dziewięciominutowy „Mutate” nabiera rozpędu w dużej mierze dzięki grze londyńskiego gitarzysty Kiran Kai, która służy jako kruchy, metaliczny kontrapunkt dla swobodnych akordów Timothy’ego i pulsującej syntezatorowej linii basu. Gdzieś w miksie najwyraźniej dźwięki dochodzą z kory srebrnej brzozy, a całość naprawdę przypomina sylwetkę drzewa o zmierzchu – rozgałęzione gitary stopniowo wypełniają negatywną przestrzeń, elektroniczne trzaski symulujące szelest nocujących ptaków.

„Grzmot”, tak intuicyjny, jak złożony, oferuje przebłysk nowych horyzontów. Timothy zaimprowizował piosenkę w jednym ujęciu, podczas gdy londyński producent elektroniczny FAUZIA sterował pedałami efektów w czasie rzeczywistym. Rozciągając się, Timothy porzuca niektóre ze swoich charakterystycznych tropów, aby eksplorować bardziej abstrakcyjne kształty, które są odbijane przez opóźnienia i filtry FAUZII. W miejscach odważnie staccato, aw innych tak mglistych, jak najbardziej przestrzenny ambient jazz Nali Sinephro, wydaje się, że to prawdziwa rozmowa, swobodna wymiana zdań między dwoma przyjaciółmi, drażniąca zalążki emocji, nigdy ich nie tłumiąc. Tym razem poczucie miejsca jest czysto wirtualne, ponieważ uderzające akordy i dudniące arkusze elektronicznych tonów naśladują grzmot tytułu. Piosenka jest przykładem tego, co jest tak satysfakcjonujące w pracy Timothy’ego: jest intymna, bezpośrednia i mimo całej swojej ambicji łatwo się z nią połączyć. Niezależnie od tego, czy pracuje solo, czy we współpracy, siedząc przy Steinwayu lub z dyktafonem Zoom opartym o drzewo, muzyczny głos Timothy’ego pozostaje tak samo wyjątkowy jak zawsze.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *