Pięć gwiazdek dla nowego filmu Paula Mescala.  To jest jeden na wieki – The Irish Times

Pięć gwiazdek dla nowego filmu Paula Mescala. To jest jeden na wieki – The Irish Times

po słońcu

Dyrektor: Charlotte Wells

Cert: 15A

W roli głównej: Paul Mescal, Frankie Corio, Celia Rowlson-Hall, Brooklyn Toulson, Sally Messham, Spike Fearn

Czas działania: 1 godzina 42 minuty

Jedną z najokrutniejszych sztuczek pamięci jest przypominanie nam, że często nie wiedzieliśmy, że przeżywamy nasze najważniejsze chwile. Ta nieuprzejmość leży u podstaw tego wspaniałego, nieprzejrzyście poruszającego debiutu fabularnego Charlotte Wells. Paul Mescal jest przekonująco Szkotem jako Calum, młody ojciec spędzający wakacje w Turcji z Sophie (Frankie Corio), jego 11-letnią córką, pod koniec lat 90. Ten scenariusz jest pełen potencjalnego zagrożenia. Czy Sophie może zaginąć? A co z tymi starszymi chłopcami czającymi się na tyłach kurortu? Film nie ma takiego dramatu gimcrazy, ponieważ, niezainteresowany strukturą trzech aktów, delikatnie unika konfliktów, których często domagają się guru scenarzyści. Odłóż na bok tanie oczekiwania.

Aftersun jest zrelaksowany w swojej scenerii, ani nie szydzi z estetyki wakacji pakietowych, ani kampowo nie celebruje niemodnych już ustrukturyzowanych rozrywek. Reżyserowi dobrze się stało, że pozwolił nam zobaczyć akcję zarówno przez niekwestionowane spojrzenie dziecka, jak i pełne żalu refleksje dorosłej kobiety. Pokazana tylko przelotnie, ta dorosła filmowiec – podobnie jak Wells, najwyraźniej obecnie mieszkająca w Stanach Zjednoczonych – ma kasety wideo z wakacji, które pomagają odtworzyć jej przeszłość. W połączeniu z wyraźniejszym nagraniem 35 mm Gregory’ego Oke’a, taśmy wideo pokazują szczęśliwą parę, która żartuje i macha sobie w drodze z basenu do sypialni na lotnisko. Jednak coś nieustannie ciągnie idylliczny przepływ. Największym osiągnięciem Aftersun jest stopniowe ujawnianie nieuchronności tragedii, która, choć nigdy nie została wyraźnie potwierdzona, wydaje się nieunikniona przez już celebrowane ostatnie ujęcie. Trudno wymyślić inny film, który tak skutecznie wykonał tę sztuczkę.

Nic z tego nie mogłoby działać tak dobrze bez mocnych występów dwóch głównych bohaterów. Pomimo przeszkód związanych z kwarantanną, Mescal i Corio w jakiś sposób nawiązali niesamowicie mocne połączenie. Odseparowany od matki dziecka, choć najwyraźniej nadal w przyzwoitych stosunkach, Calum wydaje się bardziej starszym bratem niż ojcem, ale widzimy jego wysiłki – w stylu bardzo milenijnym – ustanowienia łagodnej hierarchii. „Możesz ze mną rozmawiać o wszystkim — na jakie imprezy chodzisz, jakich chłopaków spotykasz, jakie narkotyki bierzesz — mówi głosem pełnym zażenowania z ujawnionych emocji. Mescal prawie ukrywa dokuczliwe nieszczęście, które w pełni przejmuje kontrolę tylko wtedy, gdy Calum nie ma bezpośredniego kontaktu z córką. Istnieje poczucie, że mężczyzna zawsze chce schować głowę w dłoniach.

Aftersun polega na zauważaniu tego, czego wtedy nie zauważaliśmy (coś bardziej powszechnego w dobie wszechobecnego nagrywania wideo). Wszystko to jest realizowane. Zdumiewająco naturalny i niewymuszony występ Corio daje nam inteligentne dziecko, które zauważa, kiedy coś idzie nie tak, ale nie jest jeszcze wystarczająco dojrzałe, by złożyć złowrogie elementy w odrażającą całość. Aftersun to smutny film, który koncentruje się głównie na szczęśliwym młodym człowieku.

Rzeczywiście, wystarczy przejść obok tego zdjęcia szybkim spacerem, a można je pomylić z marzycielską nostalgią. Zdjęcia mają nasyconą jakość już przestarzałego Kodaka Instamatic. Piosenki nie są wybierane ze względu na ich retrospektywny chłód – na próżno słuchasz My Bloody Valentine – ale ze względu na ich wszechobecność we współczesnych śródziemnomorskich kurortach. Punkt kulminacyjny filmu następuje, gdy podczas sesji karaoke Frankie śpiewa popularnego wówczas amerykańskiego klasyka z wystarczająco trąbieniem, by wyglądać jak człowiek, ale nie na tyle, by przenieść scenę na terytorium komiksu. Wszystko to łączy się w delikatnie nawiniętą wiązkę zadumy i żalu.

Wyprodukowany przez Barry’ego Jenkinsa, reżysera Moonlight, Aftersun miał swoją premierę w cichszym barze bocznym Międzynarodowego Tygodnia Krytyki w Cannes, przy entuzjastycznych zachwytach, o jakich Wells z trudem śnił. Film, który już znalazł się w corocznej dziesiątce wielu krytyków, z pewnością spotka się z reakcją. To przeżyje. Jeden na wieki.

Aftersun ukaże się w piątek, 18 listopada

.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *