Pięcioletnia gwarancja na Salvator Mundi firmy Leonardo wkrótce się skończy — czy kupujący mógł zażądać zwrotu pieniędzy?

Pięcioletnia gwarancja na Salvator Mundi firmy Leonardo wkrótce się skończy — czy kupujący mógł zażądać zwrotu pieniędzy?

Kiedy Christie’s sprzedał Salvator Mundi Za 450 milionów dolarów w listopadzie 2017 roku był objęty pięcioletnią gwarancją. Ta gwarancja wkrótce wygaśnie — więc jaką ochronę oferowała kupującemu w pierwszej kolejności?

Według Gregora Kleinknechta, partnera Keystone Law w Londynie, który zauważa, że ​​kontrakty Christie’s i innych domów aukcyjnych pokazują, jak ważna jest „powszechnie akceptowana opinia uczonych i ekspertów” dla uznania autorstwa — i jak dużą swobodę dają takie klauzule domy aukcyjne.

Według Kleinknechta, jeśli istniał spór o przypisanie Salvator Mundi W okresie gwarancyjnym Christie’s mógł argumentować, że umowa nie obowiązywała „ze względu na opis partii […] odpowiadała ogólnie przyjętej opinii naukowców lub ekspertów w dniu sprzedaży” lub w inny sposób „rzetelnie wskazywała na istnienie konfliktu opinii”.

Rzeczywiście, sam termin „konsensus naukowy” jest pełen niepewności. Jak pisze w Internecie Roland Foord, partner Stephenson Harwood LLP, nie jest jasne, ilu uczonych jest potrzebnych do sformułowania „powszechnie akceptowanego poglądu”, czy muszą osobiście zobaczyć sztukę, jaka analiza naukowa – jeśli w ogóle – uczony powinien zbadać, zanim ich pogląd zostanie uznany za istotny i czy ich opinie powinny zostać wyrażone publicznie, czy nie.

W ostatnim punkcie Christie’s wykorzystał prezentację National Gallery pt Salvator Mundi jako pełny Leonardo na wystawie 2011-12 – chociaż „konsensus naukowy” został w dużej mierze zapewniony na tak zwanym spotkaniu przed wystawą, gdzie podobno nikt nie wiedział, że formalnie uwierzytelniają obraz; raczej myśleli, że grzecznie wyrażają nieformalne opinie.

Według dziennikarza Bena Lewisa podczas tej dyskusji doszło do znacznej różnicy zdań co do przypisania. Pisze w swojej książce z 2019 r. Ostatni Leonardo: „Wydaje się, że ostateczny wynik spotkania w Galerii Narodowej to dwa „tak”, jeden „nie” i dwa „nie”.

Parametry prawne tego, co oznaczają „powszechnie akceptowane poglądy naukowców i ekspertów”, zostały przetestowane w 2019 r., kiedy Sotheby’s próbował wycofać się ze sprzedaży obrazu, Portret dżentelmena, do połowy długości, ubrany na czarno, który został sprzedany w 2011 roku przez prywatne ramię traktatowe firmy jako Frans Hals. Praca została wysłana przez handlarza Marka Weissa, który kupił obraz od Giuliano Ruffiniego, którego rzekomy udział w skandalu z fałszerstwem zaczął wychodzić na jaw w 2016 roku. Wtedy Sotheby’s zasugerował ponowne zbadanie obrazu. Późniejsze badania, które ujawniły syntetyczne pigmenty nieużywane w XVII wieku, skłoniły Sotheby’s do wniosku, że obraz nie jest autentyczny.

Jednak chociaż sąd nie został poproszony o orzeczenie, czy obraz jest autentyczny, czy nie, sędzia uznał, że „jest też miejsce na poglądy, że obraz nie jest podrobiony, i że te poglądy też byłyby rozsądne i racjonalne, a nie kapryśne lub przewrotny.”

Jeśli chodzi o to, na czym właściwie polegają „powszechnie akceptowane poglądy uczonych i ekspertów”, orzeczenie nie było jaśniejsze. Jak zauważył sędzia: „Słowa nie określają liczebności personelu ani większości ani wagi między jednym uczonym a drugim lub między uczonym a ekspertem. Na temat tego, co jest kwestią opinii, słowa wymagają, aby została wypracowana ogólnie akceptowana opinia”.

Kupujący stają w obliczu nie do pozazdroszczenia rzeczywistości, w której poza dziełami sztuki z górnej półki na rynku koszty postępowania sądowego mogą sprawić, że podejmowanie ryzyka finansowego związanego z dochodzeniem roszczeń dotyczących autentyczności staje się nieopłacalne

Gregor Kleinknecht, adwokat

Doszedł do wniosku, że Sotheby’s jako podmiot korporacyjny nie był uczonym ani ekspertem, a jego akceptacja poglądów naukowców i ekspertów nie oznacza, że ​​​​były one „powszechnie akceptowane”. Decyzja sądu na korzyść Sotheby’s została zaskarżona do Sądu Najwyższego, ale ostatecznie utrzymano w mocy, że jako nowo odkryty obraz Hals nie miał jeszcze „powszechnie akceptowanego poglądu”.

Orzeczenie nie zawiera dziś wskazówek dla rynku. Jak wskazuje Foord, klauzula „powszechnie akceptowana” brzmi „nadal”. […] otwarte na interpretację”, zapewniając „swobodę ruchów, która przyniesie więcej korzyści domom aukcyjnym niż ich klientom”.

Jak podsumowuje: “Domy aukcyjne będą starały się polegać na klauzuli, aby uniknąć konieczności odstąpienia od sprzedaży i będą miały głębokie kieszenie. Jeśli konieczne będzie dalsze postępowanie sądowe w celu rozstrzygnięcia faktycznego sporu o to, czy istnieje “powszechnie akceptowany pogląd” . Nie jest to zaskakujące, ponieważ domy aukcyjne zawierają klauzulę dla własnej korzyści, aby zapewnić ochronę przed jakąkolwiek zmianą opinii naukowej po sprzedaży, która może czasami wystąpić, zwykle w przypadku starych mistrzów.

Kleinknecht zauważa, ile spraw sądowych toczy się „w szarej strefie” wokół tego, ile dzieła było ręką artysty, a ile wykonali uczniowie lub pracownia – Salvator Mundi został pierwotnie sprzedany w 1900 roku jako dzieło malarza z kręgu Leonarda, Bernardino Luiniego, później przypisywany uczniowi Leonarda, Boltraffio. Co więcej, analiza techniczna często dotyczy w równym stopniu mistrzów, jak i uczniów. Kleinknecht mówi, że w takich przypadkach „prawie zawsze dom aukcyjny będzie mógł znaleźć eksperta popierającego inny pogląd”.

Poszukiwanie opinii uczonych i ekspertów może również stwarzać własne problemy dla rynku, ponieważ wielu historyków sztuki jest opłacanych przez handlarzy za ich uwierzytelnienia, a niektórzy, których opinie są regularnie poszukiwane, są pracownikami domów aukcyjnych.

Jak mówi Kleinknecht: „Są oczywiście uczestnicy rynku sztuki, którzy zarabiają na wyszukiwaniu, a następnie ponownej atrybucji dzieł. Czasami odbywa się to za pomocą odpowiednich badań akademickich wspierających ponowne przypisanie, ale inne ponowne przypisanie może być trochę ryzykowne”.

Prawie wszystkie roszczenia gwarancyjne, w które Kleinknecht był zaangażowany, zostały odrzucone przez domy aukcyjne – czasami w obliczu przytłaczających dowodów na to, że dzieło nie zostało poprawnie przypisane, mówi. „Kupujący stają w obliczu nie do pozazdroszczenia rzeczywistości, że poza dziełami sztuki z górnej półki na rynku koszty postępowania sądowego mogą sprawić, że podejmowanie ryzyka finansowego związanego z dochodzeniem roszczeń dotyczących autentyczności jest nieopłacalne”.

• Przeczytaj całą naszą relację na temat Salvator Mundi tutaj i przeczytaj naszą specjalną relację z okazji piątej rocznicy sprzedaży tutaj

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *