„Prawdziwa kreatywność” z Drezna odkrywa talent do malowania podczas pandemii

„Prawdziwa kreatywność” z Drezna odkrywa talent do malowania podczas pandemii

Scott Elliot, z zawodu stolarz, który podczas pandemii zajął się malarstwem, maluje w swoim domowym studio w Dreźnie. Shawn Patrick Ouellette/fotograf personelu

DRESDEN — Scott Elliot potrzebował kreatywnego ujścia.

Stolarz za dnia i muzyk nocą, Elliot znalazł się bez pracy, gdy pandemia rozpoczęła się w marcu 2020 roku. Żadnych prac budowlanych. Żadnych koncertów. Nawet bez prób.

62-latek kilka lat wcześniej przeszedł operację serca i wcześnie „na śmierć przestraszył się” COVID-19, więc nie zapuszczał się daleko. Pierwszym razem, kiedy on i jego żona pojechali gdziekolwiek w ciągu tych pierwszych kilku miesięcy, było odwiedzić (na zewnątrz) przyjaciela i kolegę muzyka, Douga Gimbela w Boothbay. Gimbel jest także malarzem i rzeźbiarzem.

„Rozmawialiśmy o malarstwie i powiedziałem: »Chciałbym spróbować«” — powiedział Elliot.

Gimbel kazał mu wrócić w każdej chwili.

Tak też zrobił Elliot.

Gimbel ustawił w swoim studio dwie sztalugi i napełnił szklaną paletę farbą, którą umieścił między nimi. Założyli maski i spędzili kilka godzin na malowaniu. Stało się to raz w tygodniu.

„Odkryłem, że nie mogę się doczekać powrotu. Miałem o tym sny” – powiedział Elliot.

W końcu Gimbel powiedział mu, że może przychodzić tak często, jak chce.

Tak też zrobił Elliot.

„Crying Cloud” Scotta Elliota, który dopiero niedawno zaczął malować, ale stał się płodny, sprzedając większość swoich prac. Shaw Patrick Ouellette/fotograf personelu

W rzeczywistości nie przestał malować, odkąd podniósł go z kaprysu dwa i pół roku temu bez żadnego treningu. Ściany jego domu w Dreźnie, na południe od Gardiner, z widokiem na Eastern River, wypełnione są jego pracami, kolorowymi obrazami akrylowymi na płótnie, które najlepiej charakteryzują się abstrakcyjnym ekspresjonistycznym stylem. Czują się zarówno znajomo, jak i całkowicie oryginalnie.

„Myślę, że łatwo było mu odnaleźć swój głos jako malarz, ponieważ jest po prostu autentyczny” – powiedział Gimbel o swoim przyjacielu. „On jest naprawdę kreatywny”.

Prace Elliota również zaczynają być zauważane, po części dlatego, że inni artyści nie mogą przestać o tym mówić. Zrobił lokalny pokaz w Slates, restauracji w Hallowell, i miał swoje prace na pokazie „Made in Maine” na koniec roku w zeszłym miesiącu w Maine Art Gallery w Wiscasset.

Jeszcze wcześniej, choć wielu jego przyjaciół – samych artystów – skupowało jego obrazy. Elliot uznał, że po prostu są mili.

„Ludzie kupują nie tylko dlatego, że są przyjaciółmi, ale kupują, ponieważ jest to naprawdę dobre”, powiedział Tom Pirozzoli, przyjaciel i kolega artysta, który dał Elliotowi sztalugi, aby mógł stworzyć własną przestrzeń do pracy w domu.

Elliot wciąż nie ma odpowiedniego studia. Maluje na sztalugach w kącie głównej sypialni swojego domu, która ma balkon wychodzący na jego wysadzane drzewami podwórko.

„To było dla mnie jedyne miejsce” – powiedział.

To, co ma, to pozornie nieskończona studnia twórczej energii i planuje ją wykorzystać, zanim wyschnie.

POZWOLENIE NA SZTUKĘ

Elliot – którego imię to Edward to drugie imię Scott – był cenionym muzykiem w środkowym i nadmorskim Maine. Przez lata grał w kilku zespołach i jako muzyk sesyjny, ale najczęściej kojarzy się z The Boneheads, które powstało w 1991 roku i nadal działa.

Zaczął grać jako nastolatek i zdecydował się na gitarę basową.

„Jest świetnym muzykiem” – powiedział Pirozzoli. „Po prostu ma… nie wiem, jak to powiedzieć… ma genetyczne predyspozycje do robienia takich rzeczy. Ale on też nad tym pracował.

Elliot powiedział, że ma obsesję na punkcie muzyki w podobny sposób, w jaki ma obsesję na punkcie malarstwa.

„Kiedy uczyłem się grać na gitarze, jeśli nauczyłem się nowego akordu lub czegoś, to było wszystko, o czym myślałem” – powiedział.

Elliot maluje w swoim domowym studio w Dreźnie, a właściwie na sztalugach ustawionych w sypialni. Shawn Patrick Ouellette/fotograf personelu

Chociaż Elliot nie uczęszczał na zajęcia plastyczne ani nie spędzał czasu na malowaniu, nie był pozbawiony wrażliwości artystycznej. Robił rysunki, które stały się okładkami albumów jego zespołów. Zbudował piękne, niestandardowe szafki, także we własnym domu.

Mimo to nie spodziewał się znaleźć takiego ujścia w malarstwie.

„Wspaniale jest mieć tę twórczą energię i przenosi się to na inne rzeczy” – powiedział.

Elliot zawsze był fanem sztuk wizualnych. Kocha Van Gogha. Andrew Wyeth też. Poza jego własną pracą, jedynym innym nadrukiem na ścianie jest Wyeth.

Nie wie, jak scharakteryzować swoje obrazy, ani nawet skąd pochodzą idee, ale śmiałe użycie koloru sugeruje wpływy abstrakcyjnego ekspresjonizmu.

„Nie próbuję naśladować ani nic takiego” – powiedział. „Po prostu nakładam trochę farby i zaczynam ją przesuwać, a potem zwykle po prostu zamienia się w coś. Potem cofasz się i to jest osoba lub twarz, albo widzę coś innego, a potem robię z tego resztę.”

Gimbel powiedział, że jedną z jego pierwszych sugestii dla Elliota było traktowanie malarstwa jak muzyki. Eksperyment. Improwizować.

„Jest to bardziej proces pozwalania, aby coś się wydarzyło, niż próba spowodowania, aby to się stało” – powiedział Gimbel.

Jeden z jego obrazów przedstawia trzy kobiety w półokręgu, z pochylonymi głowami i złożonymi rękami. Tło to księżycowe niebo. Inna przedstawia kobietę o niebieskich włosach trzymającą dużego koguta na pomarańczowym tle z silosem.

Większość jego prac to akryl na płótnie, malowany alla prima (po włosku „wszystko na raz”). Oznacza to, że farbę nakłada się na inne warstwy, zanim zdążą wyschnąć.

Wkrótce Elliot miał tyle obrazów, że nie mógł ich wszystkich powiesić. Sprzedał kilka przyjaciołom po tym, jak ciągle pytali, ale tak naprawdę nie wiedział, co zrobić z resztą.

„Ceremonia” Scotta Elliota. Shawn Patrick Ouellette/fotograf personelu

POKAŻ I SPRZEDAJ

W zeszłym roku Elliot i jego żona Jo odwiedzili przyjaciela, który jest kucharzem w restauracji Slates w Hallowell. Była tam też inna przyjaciółka, Wendy Larson, właścicielka restauracji.

„Rozmawialiśmy o nowościach, a Jo powiedziała: „Maluje jak szalony, jak szaleniec” – wspomina Elliot. „Wszyscy mówili: „Musisz mieć występ w Slates”, a ja na to: „Nie wiem”. Robiłem to tylko dlatego, że było fajnie. Byłem po prostu podekscytowany tym, że znowu mam to coś w moim życiu, kiedy jestem po prostu szalony i nie mogę myśleć o niczym innym”.

Larson powiedział mu, żeby dał jej znać, kiedy będzie gotowy. Zajęło mu kilka miesięcy, zanim poczuł się komfortowo, pokazując swoją pracę szerszej publiczności, ale reakcja była przytłaczająca.

Z 40 sztuk, które wystawił w Slates, połowa została sprzedana.

„Jednym z powodów, dla których zrobiłem program, było to, że Jo powiedziała:„ Musisz się tego pozbyć ”- powiedział.

Ale on po prostu maluje.

Elliot powiedział, że nadal dziwnie jest myśleć o nieznajomych będących właścicielami jego pracy. Kiedy sprzedawał kawałki znajomym, było mu łatwiej.

„Mógłbym jeszcze odwiedzić i wiem, że im się to spodoba” – wyjaśnił.

Nie wiedział nic o żadnej cenie.

„Pytał mnie o wycenę, ale potem nie posłuchał mojej rady” – powiedział Gimbel z chichotem. „Jego praca jest naprawdę niedoceniana”.

Miał dwa obrazy zgłoszone na wystawę pod koniec roku w Maine Art Gallery – „Spotkanie w domu rybnym” i „Podwórko elektryczne”, z których drugi został sprzedany.

Szuka innych możliwości, by podzielić się swoją pracą z szerszą publicznością, ale prawdopodobnie i tak dalej malowałby.

Gimbel powiedział, że to jedna z rzeczy, które sprawiają, że sztuka Elliota jest tak atrakcyjna. Nie próbuje tworzyć dla publiczności. Cieszy się, że sprzedaje swoje obrazy, ale to go nie motywuje.

„Tak duża część sztuki Maine jest reprezentacyjna… to najniższy wspólny mianownik” – powiedział Gimbel. „Nigdy mnie to nie interesowało. Chcę, żeby to było przełomowe. Myślę, że Scott też mieszka w tej przestrzeni, a gdy poczuje się bardziej komfortowo, będzie mu się po prostu lepiej”.


Skorzystaj z poniższego formularza, aby zresetować hasło. Po przesłaniu adresu e-mail konta wyślemy wiadomość e-mail z kodem resetowania.

” Poprzedni

Następny ”

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *