Problem z „Patrz, znalazłem ją!”  Trend w historii sztuki

Problem z „Patrz, znalazłem ją!” Trend w historii sztuki

Ze wszystkich pożądanych książek o kobietach-artystkach niewiele oferuje nam coś naprawdę oryginalnego lub prawdziwie feministycznego

„Kobiety-artystki” są modne – ich twórczość zapełnia mój Instagram, a jej wartość na rynku wtórnym rośnie o 29 proc. szybciej niż wartość pracy mężczyzn. Ale mimo wszystkich pożądanych różowych książek o tych artystach, które obecnie wypełniają księgarnię Tate, od książek dla dzieci Fridy Kahlo po tom Phaidon Wspaniałe kobiety malarze (2022), niewielu oferuje nam coś naprawdę oryginalnego lub prawdziwie feministycznego.

Ostatni bestseller Katy Hessel, Historia sztuki bez mężczyzn (2022), to lista pralni zachodnich artystek od renesansu do dziś, przedstawiona w sposób cyklopedyczny, ich historie opowiedziane tylko w fragmentarycznym kontekście społecznym, ponieważ, jak stwierdzono w tytule, mężczyźni zostali (w większości) usunięci z historii. Ale niestety dla tych kobiet nie miały one luksusu życia i pracy w świecie bez mężczyzn. Istnieje różnica między słusznym uznaniem specyficznych doświadczeń artystek, które były kobietami w określonym momencie historycznym, a traktowaniem wszystkich kobiet, które były artystkami, jako odrębnej i spójnej kategorii na przestrzeni wieków.

Elżbieta Sirani, Timoclea zabija kapitana Aleksandra Wielkiego1659, olej na płótnie, 228 x 175 cm

Książka Hessela nie jest odosobniona w swojej misji napisania lustrzanego odbicia patriarchalnej historii i pomimo swoich wad ma dobre intencje. Wielu, wielu artystów na jej łamach zasługuje na to, by zająć swoje miejsce w naszym zbiorowym rozumieniu historii sztuki zachodniej, ale nie powinno to oznaczać ignorowania złożoności ich życia i pracy. Pionierskie feministyczne historyczki sztuki drugiej fali, wśród nich Linda Nochlin i Griselda Pollock, argumentowały, że feministyczna historia sztuki nie może być produktywna, jeśli wycina i wkleja artystki do istniejącego kanonu. Chcieli otworzyć kanon i zadać poważniejsze, fundamentalne pytania o to, jak pisano narrację historii sztuki od czasów Giorgio Vasariego. Jego Żywoty artystów, opublikowana w XVI wieku, jest nadal pierwowzorem zachodniej historii sztuki: spisem monografii. Nochlin i jej podobni zapytali, jakie mogą być lepsze sposoby na opowiedzenie historii życia, pracy artystów i kulturowych odbić.

Ale feministyczna historia sztuki w ślad za tymi wczesnymi naukowcami została zahamowana przez brak krytycznego zaangażowania w prace, które wykraczają poza „Patrz, znalazłem ją!” chwili — w środowisku akademickim i poza nim. Sukces finansowy książek, wystaw lub galerii, które oparły się na tym motywie – na przykład rekordowa retrospektywa Hilmy af Klint w 2018 r. czy Martha Jungwirth, czy książka Hessela – to pokrzepiające potwierdzenie, że istnieje społeczny apetyt na pracę stosunkowo nieznanych kobiet. Jednak traktowanie artystek, które są kobietami, jako osobne, niezdolne do przeciwstawienia się prawdziwej krytyce lub jako rekwizyty większej narracji, utrwala podział między nimi a artystami, którzy nie potrzebują określenia płci przed słowem. Prawdą jest, że niektóre artystki, które są kobietami, miały mniejsze, mniej konwencjonalne dzieła w porównaniu z ich rówieśnikami. Czy zamiast zachowywać się tak, jakby tak nie było lub patrzeć tylko na tych, którzy stworzyli prace konkurujące z mężczyznami głównego nurtu lub awangardy, nie byłoby bardziej wartościowe i interesujące, aby podnieść te stare feministyczne pytania dotyczące samego kanonu? O tym, co robimy, o ludziach, którzy patrzą i dbają o sztukę, uważają za imponujące lub ważne i dlaczego, i czy te wartościowe systemy nadal nam służą?

Judyta Lester, Autoportretok. 1630, olej na płótnie, 75 cm x 65 cm

Pomysłowa, energetyzująca książka Rebeki Birrell na rok 2021, Ten ciemny kraj, właśnie to robi. Krytycznie angażuje się w kobiety, których brakuje w archiwum, a także te, które są obecne, i przedstawia pracę i życie tych artystek w wyraźny sposób w ich rozległych kontekstach społecznych i kulturowych. Książka nie ma charakteru akademickiego, ale jest rygorystycznie badana, sugerując przyszłość, w której stypendium z historii sztuki wspina się ze swojej wieży z kości słoniowej. Birrell nie jest w tej pracy osamotniony – są inni myśliciele, w tym wciąż niezrównany Pollock, oraz ci, których prace można znaleźć w czasopismach akademickich lub na półkach bibliotek, ale jeszcze nie na Instagramie, którzy żywiołowo angażują się w życie i twórczość artyści, których badają, stosują pomysłowe i zdeterminowane metodologie, które opierają się na dziesięcioleciach teorii feministycznej i queer. Ta praca nie tylko oferuje wspaniałe nowe sposoby patrzenia na twórczość kobiet-artystek, ale także oferuje metody innego i kreatywnego myślenia o historii sztuki, które nie ograniczają się do badania kobiet. Teoretykom queer udało się wykazać, że ich idee zakłócają hegemoniczne struktury wiedzy w sposób wykraczający daleko poza badanie jednostek queer – teoretycy feministyczni dopiero zaczynają robić to samo. Pisarze tacy jak Birrell i Pollock wskazują drogę poza zwykłe „odkrycie” artystek, w kierunku historii sztuki, która przewartościowuje stulecia sztywnych hierarchii wartości na korzyść czegoś bardziej ekspansywnego, bardziej sprawiedliwego i prawdziwszego.

Opinia

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *