Rob Delaney chce, żebyś wiedział, jak się czuje (może to zrujnować ci dzień)

Rob Delaney chce, żebyś wiedział, jak się czuje (może to zrujnować ci dzień)

Rob Delaney leży na kanapie w kolorze ciemnoszarym w swoim londyńskim domu we wtorkowe popołudnie na początku października, ubrany w wyblakłą czarną koszulkę Cracker Barrel. Trzyma telefon wysoko nad głową, żebym widziała jego twarz.

„Poszedłbym na duży zestaw Zoom, w którym siedzisz”, powiedział, „ale ponieważ będziemy rozmawiać o Henrym, po prostu chciałem być wygodny”.

Henry jest 2,5-letnim synem Delaneya, trzecim z czwórki jego dzieci. Henry zmarł na raka mózgu na tej samej kanapie w kolorze szarobrązowym w styczniu 2018 roku. Niektórym może wydawać się dziwne, że rodzic trzymał taki mebel, nie mówiąc już o leżeniu na nim podczas wywiadu, w którym będzie mówił o tak druzgocącej stracie , ale o to chodzi w żalu. Możesz podpalić przypomnienia lub zatopić się w nich. W jednej chwili możesz poczuć wściekłość, a w następnej wybuch miłości. Nie ma dobra ani zła, żadne wyjaśnienie nie jest potrzebne.

Tak więc Delaney, nominowany do nagrody Emmy współtwórca i gwiazda serialu Amazon Prime „Catastrophe”, leży na tej kanapie, opowiadając o swoim synu i swojej drugiej książce „A Heart That Works”, opublikowanej przez Coronet w Wielka Brytania w zeszłym miesiącu, a w Stanach Zjednoczonych Spiegel & Grau w listopadzie. 29. To surowe, bolesne i czasami mrocznie zabawne wspomnienie o życiu i śmierci Henry’ego i udręce utraty dziecka.

„Pomyślałem, że w pewnym momencie wypłynie ze mnie książka lub coś inspirowanego Henrym”, powiedział 45-letni Delaney, „ale to nie był mój pomysł, żeby ją napisać”.

Pomysł ten wyszedł od Harriet Polska, redaktorki w Coronet. Czytała jego zbiór esejów z 2013 roku „Matka. Żona. Siostra. Człowiek. Wojownik. Sokół. Kryterium. Turban. Cabbage”, która opisuje jego wychowanie w Massachusetts, jego eskapady z kradzieżą pornografii i skaczącym na bungee pijakiem, prawie śmiertelny wypadek samochodowy, który doprowadził do jego trzeźwości i przełomu jako komik na Twitterze, kiedy Twitter był jeszcze bardziej zabawny niż najeżony. Polska napisała do Delaney o swoim własnym doświadczeniu z żałobą: Jako dziecko pomagała opiekować się ojcem, gdy umierał na guza mózgu. Czytała eseje Delaneya i wiedziała o Henrym, więc zapytała, czy pomyślał o napisaniu kolejnej książki.

Zanim odpowiedział, Delaney napisał kilka stron, o których wiedział, że mogą być trudne do przeczytania, wysłał je do Polski i zapytał, czy jest pewna, że ​​chce tę książkę. Nie miał zamiaru przemilczać najbardziej bolesnych momentów. Polska powiedziała mu, że jego szczerość w żalu jest dokładnie tym, czego potrzebuje świat.

Kiedy już się zgodził, pisał około 1200 słów dziennie, pięć dni w tygodniu.

„Byłem zaskoczony, jak bardzo byłem zdyscyplinowany i zdyscyplinowany” – powiedział Delaney. W swojej pierwszej książce opisał swój proces jako „brutalny i samotny”. Od tego czasu spędził cztery sezony pisząc odcinki „Catastrophe”, teraz wie, że jest najszczęśliwszy, gdy „klikając na klawiaturze”. Tym razem jak na pierwszy szkic zachowywałem się całkiem nieźle”.

Tytuł „A Heart That Works” pochodzi z tekstu Juliany Hatfield „Serce, które boli to serce, które działa”, który pojawia się w jego pierwszej książce. Ten cytat to jego filozofia życiowa, zwłaszcza teraz. Powiedział mi również, że „Frankenstein” Mary Shelley jest „najważniejszym tekstem o żałobie i o tym, jak się czuje”, i powiedział, że szablonem jego własnej książki może być „Koniec sprawy” Grahama Greene’a, który zaczyna się od „To jest zapisem nienawiści o wiele bardziej niż miłości”.

Innymi słowy, Delaney chciał, aby jego książka była straszna.

„Chciałem zrujnować ludziom dzień” – powiedział. „Chciałem zrujnować ich tydzień lub miesiąc. Chciałem, żeby ludzie czuli się, jakby wzięli książkę, może dla rozrywki, może dla oświecenia, i chciałem, żeby zostali ukarani”.

Książka wywarła zamierzony wpływ na Aisling Bea, komika i aktorkę, która związała się z rodziną Delaneya, kiedy przenieśli się z Los Angeles do Londynu, aby mógł nakręcić „Catastrophe”. Kiedy Delaney dał jej kopię zaliczkową, Bea, która napisała o samobójstwie swojego ojca dla The Guardian w 2017 roku, powiedziała, że ​​​​czuje, jak pali się w swoim plecaku, gdy szła do domu. Przeczytała go w ciągu 24 godzin, przeżywając na nowo wspomnienia pobytu z Henrym w szpitalu, aby jego rodzice mogli wziąć prysznic lub spędzić czas z innymi synami, oraz własny żal po śmierci Henry’ego.

Pomogło jej to również spojrzeć na historię Delaneya w nowym świetle.

„To naprawdę oczyszczające słyszeć ludzi, którzy nie pozwalają się filtrować i którzy nie są najmilszą możliwą wersją siebie” – powiedziała. „Rob jest rozbrajająco otwarty. To tylko ulga, gdy czytam, jak ktoś mówi, jakie to jest męczące, męczące i brzydkie”.

W Ameryce i Wielkiej Brytanii smutek i śmierć — zwłaszcza śmierć dziecka — są często traktowane jako doświadczenia, o których należy delikatnie szeptać i tylko wtedy, gdy nie sprawi to wszystkim innym dyskomfortu. Książka Delaneya podpala tę notatkę. Poprzez swoje słowa rzuca się, zawodzi i lamentuje tak głośno, jak tylko może, błagając czytelnika, aby krzyczał razem z nim, aby poczuł to, co czuje.

„To jedna rzecz, jaką robi mi smutek. To sprawia, że ​​chcę, abyś zrozumiał” – pisze w pierwszym rozdziale.

Kiedy później opisuje podawanie sproszkowanej morfiny przez zgłębnik Henry’ego, Delaney pisze: „Cieszę się, że była jasnoczerwona. To, co wkładasz do umierającego dziecka, aby uśmierzyć jego ból, powinno być jaskrawoczerwone, jak flaga, raca albo wóz strażacki pędzący ku katastrofie.

Jego żona, Leah, czytała po drodze strony (mówił, że nie mogła udzielić wywiadu). Dała Delaneyowi notatki, które okazały się bezcenne, na przykład nakłaniając go do włączenia historii o kręceniu sceny do komedii akcji, w której postać zostanie postrzelona w gardło. Ze względu na rurkę tracheostomijną Henry’ego, którą jego rodzice musieli czyścić i wymieniać raz w miesiącu, Delaney pisze, że tego dnia przybył na plan „czując się niewyraźnie i powolnie, i obawiając się widoku światowej klasy zespołu od efektów specjalnych, który rozdmuchuje krew. z dziury w gardle kobiety.

Odciągnął na bok reżysera i showrunnera i wyjaśnił swoje wahanie. Przeprosili i zapytali, czego potrzebuje. Może przerwa? Czy pomogłoby, gdyby zamiast tego mieli postać postrzeloną w twarz? Delaney kazał im kontynuować. To, czego potrzebował, to nie zmiana działania, ale wyrażenie strachu. Ich empatia pomogła mu kontynuować scenę.

To fragment, który rzuca światło na wyzwalacze żalu, znaczenie wolności wypowiedzi i zdolność ojca do filmowania komedii akcji, nawet w obliczu takiego smutku.

„Jestem prawie zaskoczony, że nie umieściłem tego w książce” – powiedział Delaney. „To rodzaj mantry, którą opracowałem na początku procesu ostrego żalu. Mówiłem sobie: „W porządku, zawsze będziesz smutny”. Uznałem to za bardzo uwalniające, ponieważ wtedy było tak: och, nie muszę teraz tego robić? Nie muszę iść przez to oczekując i pragnąc końca? Mogę to odłożyć na chwilę i przyjśc ponownie. Mogę się zrelaksować.”

W połowie naszej rozmowy Delaney zrobił sobie przerwę, aby spróbować zdobyć upragnioną rezerwację na kąpiel w pobliskim stawie. „Serce, które działa” rozpoczyna się opowieścią o jego lęku przed śmiercią w stawach i jeziorach oraz o próbach zwabienia go przez żonę do jej częstych kąpieli (bo ona myśli, że mu się to spodoba, a nie dlatego, że próbuje go torturować). ). W pewnym momencie po śmierci Henry’ego jego rodzice wzięli udział w kursie nurkowania. Podczas przebłysku paniki w ciemnej wodzie Delaney pisze, że „był w zgodzie ze świadomością, że mój syn umarł i że moja własna śmierć doprowadziłaby mnie do przejścia przez drzwi, przez które przeszedł. Podzielilibyśmy się jeszcze jedną rzeczą.

Rezerwacja okazuje się skomplikowana, wymaga podania numeru karty kredytowej i zbyt wielu informacji, aby Delaney mógł się w tym momencie zająć. Wróciliśmy więc do rozmowy o jego książce, o tym, jak zabawny był Henry, o tym, jak pisać i żyć ze smutkiem. Zapytałem go, czy od śmierci Henry’ego zmieniły się jego uczucia wobec komedii lub poglądy na temat humoru.

Jego 1,5 miliona obserwujących na Twitterze wciąż ma żarty ćwiczenia Kegla i jego żony wymyślony chłopak, ale Delaney również tweetuje o Henrym i hospicjach dla dzieci. „Muszę się śmiać”, powiedział. „Zawsze myślałem, że nie robić komedii, to umrzeć. Teraz jest tak samo. Umarłbym, gdybym się nie śmiał i nie robił zabawnych rzeczy, więc wciąż jest to rozpaczliwa potrzeba, którą pielęgnuję”.

Delaney i jego rodzina są teraz zakorzenieni w Londynie. Jego synowie chodzą tam do szkoły, on i Leah mają bliskich przyjaciół, w tym innych rodziców, którzy stracili dziecko, i te relacje stały się dla nich obojga kołem ratunkowym. Napisał i nakręcił czwarty i ostatni sezon “Catastrophe” po śmierci Henry’ego, a także grał nieudolnego oszusta u boku Ellie Kemper w filmie “Home Sweet Home Alone” z 2021 roku. Wciąż gra, wciąż pisze. Przez cały czas myśli o Henrym.

Jakkolwiek bolesna może być książka, czarny humor Delaneya ucieszy nawet najtrudniejsze chwile. Pisze o tym, jak horrory stały się ucieczką dla niego i Leah: Ich dziecko było chore, ale hej, nie były przepiłowane na pół przez wariata. Kiedy zobaczyli „Midsommar”, brutalny film Ari Aster o szwedzkim kulcie pogańskim, roześmiali się.

„Skandynawska bachanalia rytualnego mordu” – pisze – „przedstawiała całkiem nierozsądny sposób na przetworzenie żalu, jaki przeżywa jego bohater po niezgłębionej rodzinnej tragedii”.

To „mentalne załamanie”, które ma, zmienia historię ojca, który stracił dziecko, w coś, czego Delaney, kiedy po raz pierwszy wyruszył, by zrujnować ci dzień, nie spodziewał się.

Podobnie jak „Koniec romansu” Greene’a, książka Delaneya jest ostatecznie o miłości wszechogarniającej, rozsadzającej serce. Jego miłość do Henry’ego, do całej jego rodziny, do przyjaciół i opiekunów, którzy gromadzili się wokół nich podczas pobytów w szpitalu i podczas zabiegów, i którzy siedzieli z Henrym, by próbować zasnąć lub płakać.

Dla Delaney nie można uniknąć bólu po stracie, który wynika z takiej miłości. Nikt nie dostaje darmowej przepustki, jeśli chodzi o smutek.

– To nie znaczy, że jesteś skazany na nieszczęście – powiedział. „Nie musisz się bać, chociaż zawsze będziesz tęsknić za tą osobą, zawsze będziesz za nią tęsknić. Smutek wpleci się w twoje życie i będzie częścią twojego gobelinu. Odejdzie i wróci, ale im szybciej się do tego dobierzemy, tym szybciej będziemy mogli być szczęśliwi, w urywkach, tu i tam. I to jest w porządku. To jest życie.”

W końcu nadszedł czas, by się pożegnać. W Londynie było późne popołudnie i wkrótce jego synowie wrócą do domu. Kiedy Delaney się rozłączył, przyłapałem się na tym, że mam nadzieję. Chciałem, żeby dostał to miejsce do pływania nad stawem.

Dina Gachman jest pisarką z Austin w Teksasie. Jej książka z esejami o żałobie „So Sorry for Your Loss” zostanie opublikowana w 2023 roku przez Union Square & Co.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *