Starożytna aborygeńska sztuka naskalna opuszcza muzea i wraca do domu na dalekim północnym zachodzie Tasmanii

Starożytna aborygeńska sztuka naskalna opuszcza muzea i wraca do domu na dalekim północnym zachodzie Tasmanii

Dwa starożytne dzieła sztuki naskalnej Aborygenów wracają na północny zachód Tasmanii po długiej kampanii mającej na celu przywrócenie ich na skaliste wybrzeże, skąd zostały skradzione w latach 60.

Po ponad pięciu dekadach, trzech instytucjonalnych przeprosinach i żmudnych pracach konserwatorskich, petroglify są ładowane na ciężarówki i kierują się setki kilometrów dalej do ich domu w odległym zakątku stanu.

Oznacza to koniec zaciekłej bitwy o przywrócenie petroglifów do preminghany* z dwóch najstarszych muzeów stanu — Tasmanian Museum and Art Gallery (TMAG) w Hobart oraz Queen Victoria Museum and Art Gallery (QVMAG) w Launceston.

Mężczyzna ubrany w tradycyjny strój aborygeński kuca na ziemi przed liśćmi gumy.
Petroglify zostały poświęcone podczas ceremonii palenia przed podróżą.(ABC News: Maren Preuss)

Dzisiaj święte petroglify sprzed 14 000 lat rozpoczną ostatni etap swojej podróży od ceremonii palenia w każdym muzeum, zanim udają się do miejsca ostatecznego spoczynku w przyszłym tygodniu.

Dyrektor Rady Ziemi Aborygenów Tasmanii, Rebecca Digny, powiedziała, że ​​był to „doniosły” dzień, na który wielu Tasmańczyków z Pierwszych Narodów czekało od ponad 50 lat.

Kobieta nosi ceremonialną ochrę na twarzy i skórę kangura na ramionach
Rebecca Digney mówi, że w sprawie powrotu petroglifów skonsultowano się z setkami ludzi w całym stanie.(Wiadomości ABC: Erin Cooper)

„Dyskusje na temat tego, dlaczego te piękne przedmioty są trzymane w szkle w muzeum, toczyły się wokół stołów kuchennych i salonów mieszkańców Palawy przez dziesięciolecia, aż w końcu zaczęły się rozwijać” – powiedziała.

Teraz, w 2022 roku, widzimy, jak te święte przedmioty wracają na swoje właściwe miejsce w kraju, więc minęło dużo czasu.

„To wszystko się dzieje i w powietrzu panuje prawdziwy szum, ponieważ wszyscy są tak podekscytowani – to jest pojednanie w działaniu”.

Andry Sculthorpe z Tasmanian Aboriginal Centre przemawiał podczas ceremonii w magazynie TMAG Rosny na wschodnim brzegu Hobart.

Podziękował członkom społeczności Aborygenów za niestrudzoną kampanię na rzecz zwrotu rzeźb.

„Prawdopodobnie od 20, 30 lat pamiętam, jak ludzie o tym mówili, więc zobaczenie, jak to się teraz dzieje, jest cudowną rzeczą” – powiedział.

Kobieta o krótkich blond włosach patrzy w ziemię.
Członek Rady Dziedzictwa Aborygenów, Zoe Rimmer, nazwała powrót rzeźb „ogromnym kamieniem milowym”.(ABC News: Maren Preuss)

Zoe Rimmer z Tasmańskiej Rady Dziedzictwa Aborygenów pracowała w TMAG, kiedy rzeźby były jeszcze na wystawie.

Powiedziała, że ​​to było „niesamowite” być tam, aby pożegnać się z budynkiem.

„Częścią mojej pracy było wtedy oprowadzanie po tej galerii i niezręczne wyjaśnianie zwiedzającym, dlaczego ta wystawa była tak obraźliwa dla naszej społeczności” – powiedziała.

„To ogromny kamień milowy w znaczącej zmianie, która miała miejsce w tej instytucji w ciągu ostatnich trzech dekad”.

Przewodniczący Rady Ziemi Aborygenów, Michael Mansell, powiedział tłumowi Launceston, że dzieła sztuki są jak kawałki puzzli; Same w sobie nie mają sensu, ale po umieszczeniu z powrotem na miejscu opowiadają historię.

„Jeśli spojrzeć na wszystkie rzeźby skalne wzdłuż zachodniego wybrzeża Tasmanii, nasi przodkowie pozostawili nam zapis życia Aborygenów 15 000 lat temu” – powiedział.

„Oczywiście nie możesz zrozumieć wiadomości, która jest dla nas teraz pozostawiona, ponieważ nie jest to część większego obrazu, ale odkładasz to z powrotem i widzisz, że wszystko ma sens”.

Ćwiczenie logistyczne o imponujących proporcjach

Pani Digney powiedziała, że ​​było kilka politycznych i prawnych przeszkód, które trzeba było przeskoczyć, aby w zasadzie oddać sztukę, nie mówiąc już o fizycznym przeniesieniu jej z jednego końca stanu na drugi.

Oba muzea musiały się zgodzić i przejść przez procesy określone w ustawie o dziedzictwie Aborygenów. Następnie minister ds. Aborygenów Roger Jaensch musiał podpisać ostateczne zezwolenie.

Od czasu wydania tego pozwolenia pani Digney powiedziała, że ​​doszło do „zjednoczenia umysłów”, aby zmierzyć się z bezprecedensowym zadaniem sprowadzenia sztuki naskalnej do domu, w tym pozyskania pomocy doświadczonego kamieniarza i inżynierów konstrukcyjnych.

Do miejsca preminghana można dotrzeć tylko pieszo lub kilkugodzinną jazdą na czterech kołach – dwie nieopłacalne opcje transportu masywnej, ale delikatnej starożytnej sztuki.

„Największy petroglif w Hobart musiał zostać ostrożnie usunięty z betonu, więc teraz waży około tony, a mniejszy około 300 kilogramów” – powiedziała.

Społeczność początkowo preferowała przywiezienie tych masywnych świętych przedmiotów helikopterem, ponieważ pomysł przewożenia ciężkich maszyn przez ten krajobraz był po prostu nie do zaakceptowania, ale musieliśmy to zmienić.

Rzeźby naskalne w skrzyni.
Petroglify będą podróżować setki kilometrów do swojego pierwotnego położenia.(Wiadomości ABC: Erin Cooper)

„Wszyscy wspaniale z nami pracowali, chłonąc naszą wiedzę kulturową i naszą kulturową wolę”.

Pani Digney powiedziała, że ​​praktycy kultury będą towarzyszyć ciężarówkom na każdym kroku, aby można było chronić dziedzictwo krajobrazu.

Powiedziała, że ​​petroglify wrócą tam, skąd zostały wzięte, a to oznaczało, że szybko zostaną pokryte piaskiem, ale tak właśnie miało być.

Twierdzi, że nie skonsultowano się z mieszkańcami północnego zachodu

Obchody nie są powszechne wśród aborygeńskich grup Tasmanii.

Organizacja Circular Head Aboriginal Corporation (CHAC), której obszar geograficzny obejmuje preminghanę, protestuje w tym miejscu w związku z brakiem konsultacji z nią i szerszą społecznością w okolicy.

Piaszczyste skały z okrągłymi rzeźbami
Repatriacja starożytnych rzeźb z powrotem do ich pierwotnego domu nie była wspierana przez aborygeńską grupę Circular Head. (Dostarczone: Tasmańskie Muzeum i Galeria Sztuki)

Przewodnicząca CHAC, Selina Maguire-Colgrave, powiedziała, że ​​zarówno mieszkańcy niebędący rdzennymi mieszkańcami, jak i Aborygeni powinni byli zostać włączeni w proces repatriacji.

„To się dzieje nieustannie od lat” – powiedziała.

„Ponieważ mamy tylko jedną radę ziemską, a oni mają siedzibę w Hobart, powinni przemawiać w imieniu całej aborygeńskiej Tasmanii, czego nie robią”.

.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *