tajemnicza pierwsza kampania sprzedaży Salvator Mundi

tajemnicza pierwsza kampania sprzedaży Salvator Mundi

W lipcu 2011 roku Robert Simon, ówczesny współwłaściciel najdroższego obrazu przyszłości świata, Zbawiciel Mundi, zapowiedział, że obraz zostanie pokazany w najbliższym czasie Leonardo da Vinci: Malarz na dworze w Mediolanie wystawa (9 listopada 2011 – 5 lutego 2012), W National Gallery w Londynie, po „jednoznacznym konsensusie” historyków sztuki, zatwierdzili przypisanie obrazu Leonardowi jako autografu. W drugim akapicie tej informacji prasowej Simon napisał jednoznacznie The Salvator Mundi jest teraz własnością prywatną i nie jest na sprzedaż”.

Ramy czasowe wskazane przez słowo „teraz” nie są jasne. Powszechnie wiadomo, że Salvator Mundi był w sprzedaży dwa miesiące po zakończeniu wystawy w Londynie, najpierw w Dallas (gdzie nie udało się zebrać wystarczających funduszy, aby go zabezpieczyć), a następnie z powodzeniem za pośrednictwem Sotheby’s rosyjskiemu biznesmenowi Dimitri Rybolovlevowi. Ale mniej znany tzw Salvator Mundi też był na sprzedaż zanim londyńska wystawa.

Szanowany badacz i handlarz tekstyliami orientalnymi i bliskowschodnimi, Michael Francis, mówi, że został wyznaczony jako agent do dyskretnej sprzedaży obrazu, na zasadzie „no win, no fee”. W 2009 roku podpisał roczny kontrakt na wyłączność z jednym z partnerów Roberta Simona w branży Salvator Mundi konsorcjum, nowojorskiego dilera Warrena Adelsona.

Wiele faktów na temat tego rozdziału w historii Salvator Mundi pozostać nieznanym. Adelson zignorował moje e-maile. Franciszek odmówił odpowiedzi na niektóre z moich pytań, chociaż skopiował mnie do swojego szczegółowego opisu tego fascynującego epizodu po opublikowaniu mojej książki (Ostatni Leonardo, 2019). Jednak to, na co najbardziej możemy rzucić nowe światło trwały tajemnice Salvator Mundi: co sądzą o tym historycy sztuki? I dlaczego Saudyjczycy to kupili?

Szanowany badacz i handlarz tekstyliami orientalnymi i bliskowschodnimi, Michael Francis, mówi, że został wyznaczony jako agent do dyskretnej sprzedaży obrazu, na zasadzie „no win, no fee”.

Francis stworzył dwie obszerne dossier dla obrazu, jedną dotyczącą jego pochodzenia, drugą dotyczącą renowacji oraz 30-minutowy film, który udostępnił w pięciu różnych językach. Następnie przekazał obraz dyrektorom i kuratorom pięciu muzeów – Ermitażu w Sankt Petersburgu, Luwru, Gemäldegalerie w Berlinie, Watykanu i Prado – często wykorzystując swoje kontakty z islamskimi muzeami jako pośredników, oraz Katarskiemu Urzędowi Muzeów. Większości z tych instytucji powiedział, że jeśli chcą tego zdjęcia, to znajdzie bogatego filantropa, który zapłaci za nie rachunek, gdzieś pomiędzy 160 a 200 milionów dolarów. Wszystkie muzea z wyjątkiem jednego odpowiedziały w podobny sposób.

Geraldine Norman, która założyła filię Ermitażu w Somerset House w Londynie w latach 2000-07, zorganizowała spotkanie dla Frances w Ermitażu. Powiedziała mi, że dyrektor muzeum Michaił Piotrowski (którego Franciszek znał, bo Piotrowski jest specjalistą od islamistyki), a specjalistka od malarstwa renesansowego, Tatiana Kustodiew, uważała, że ​​obraz jest w strasznym stanie, nie byli przekonani, że jest to dzieło Leonarda i myśleli, że mają wielkiego Tycjana na ten sam temat. W Watykanie Franciszek odbył około 90-minutowe spotkanie z profesorem Arnoldem Nesselrathem, ówczesnym dyrektorem Działu Historii Sztuki Muzeów Watykańskich. Następnie Nesselrath rozmawiał krótko ze swoim przełożonym Antonio Paoluccim, dyrektorem Muzeów Watykańskich w latach 2007-17. Powiedziałem Paolucciemu, że jest tam często odrestaurowany obraz – jedna z tych zwykłych historii, w których ktoś myśli, że ma wspaniałe arcydzieło. Powiedział: „Chodź. Zapomnij o tym.””

Następny przystanek, Berlin. Francis spotkał się z dyrektorem Gemäldegalerie, Berndem Lindemannem, który przypomniał mi, że „sprzedawca miał dwa ogromne tomy. W jednym z dwóch teczek znajdowały się fotografie ryciny Hollara [of the Leonardo] Z XVII wieku i całej historii obrazu, aw drugiej teczce była dokumentacja restauracji. Byłem bardzo zdziwiony, że pokazał mi to drugie, bo patrząc na to widać było, że duża część obrazu to przeróbka. Myślę, że ten człowiek był trochę naiwny, pokazując mi to wszystko. Powiedziałem sobie: „Cóż, to jest handlarz dywanów, nie ma pojęcia o obrazach, nie zdaje sobie sprawy, że ma wrak”. podejście do Kataru, wiem tylko, że odmówili zakupu obrazu.

Wszystkie muzea, z wyjątkiem jednego, o którym za chwilę, odrzuciły ten obraz z podobnych powodów. Był zbyt zniszczony. Został przeremontowany. Nie mogli ocenić, czy to był Leonardo, czy nie. Pierwszym ważnym wnioskiem płynącym ze spotkań Franciszka jest to, że dodatkowo podważają one wybiórcze twierdzenia Roberta Simona i Martina Kempa, że ​​istnieje konsensus historyków sztuki, że Salvator Mundi jest dziełem autografowym. Tam nie ma. Opinia o historii sztuki jest w najlepszym razie podzielona.

Wczesne zainteresowanie Luwru

Niemniej jednak było jedno muzeum – to, które jest najważniejszym na świecie muzeum poświęconym studiom Leonarda – do którego Franciszek zdecydował się podejść, które zrobił wydają się poważnie interesować Salvator Mundi: Luwr.

Franciszek zapewnił sobie spotkanie z Henri Loyrette, dyrektorem Luwru w latach 2001-13. Loyrette zaprosiła na to spotkanie kuratora Vincenta Delieuvina. Według Francisa Delieuvin był najwyraźniej pod wrażeniem. Delieuvin i Loyrette zgodzili się następnie pojechać do Nowego Jorku, aby zobaczyć obraz. Tam Frances zabrała Delieuvina na spotkanie Zbawicielkonserwatora, Dianne Modestini, i przedstawił Loyrette Adelsonowi.

Francis mówi, że Delieuvin poprosił o przyjazd obrazu do Paryża, aby można go było oglądać razem z ich Leonardami. A Loyrette zgodziła się, że jeśli Frances znajdzie dawcę, który zapłaci za obraz, on zadeklaruje Zbawiciel Mundi skarb narodowy Francji, co dawałoby darczyńcy prawo do odpisania 90% ceny zakupu na poczet podatku.

To wczesne zainteresowanie Luwru w Salvator Mundi jest objawieniem o wielkich implikacjach.

Ale według relacji Frances plan się nie powiódł, Kiedy Adelson zdecydował się zerwać kontrakt i nie pozwolił obrazowi wyjechać do Francji. Frances przypuszcza, że ​​​​decyzja należała do Roberta Simona, opierając się na obawie Simona, że ​​jeśli Luwr nie potwierdzi autentyczności obrazu, kustosz Galerii Narodowej, Luke Syson, może zmienić zdanie co do jego wystawienia. Simon poszedł do protokołu, aby powiedzieć: „Zaprzeczam, że podjąłem taką decyzję”.

To wczesne zainteresowanie Luwru w Salvator Mundi jest objawieniem o wielkich implikacjach.

Wiele krytykowano roli National Gallery w Londynie w ostatecznej sprzedaży Salvator Mundi do Saudyjczyków za rekordową cenę 450 mln dolarów. Galeria została oczerniona za wystawianie Salvator Mundi kiedy to było “na rynku”. Jednak w wytycznych Galerii Narodowej w Londynie, ani w wytycznych jakiegokolwiek stowarzyszenia muzeów europejskich lub międzynarodowych nie ma nic, co wyraźnie zakazywałoby takiej działalności. Co więcej, uwierzytelnienie obrazu przez muzeum nie było magiczną kulą. Nie przekonało to Yvesa Bouviera, doradcy artystycznego i sprzedawcy pierwszego nabywcy obrazu, Dimitriego Rybolovleva, w 2013 roku. Bouvier powiedział Rybolovlevowi, że obraz był – wybacz powtórzenie – bardzo zniszczony, znacznie odrestaurowany i był na rynku przez jakiś czas: „Jeśli go kupisz, kup go do celów dekoracyjnych”.

Ale jeśli rola Londynu była przesadzona, być może odwrotnie jest z rolą Paryża. Zarówno relacja Frances, jak i późniejsze wydarzenia związane z wystawą (jak ujawniono w Gazeta o sztuce) pokazują, że Luwr — a przynajmniej niektóre ważne w nim osoby — były zainteresowane tym obrazem. Luwr zapytał Saudyjczyków, czy mogliby go mieć na wystawę Leonarda w 2019 roku, i zapewnili specjalne ubezpieczenie od francuskiego Zgromadzenia Narodowego na obraz, jeśli zostanie wypożyczony na ich wystawę. Rok przed ich wystawą, w 2018 roku, obraz był już we Francji i został zbadany przez krajową instytucję konserwatorską C2RMF. Luwr przygotował krótką książkę potwierdzającą autentyczność obrazu, którą wydrukował w grudniu 2019 r., a następnie nagle wycofał się z obiegu, gdy stało się jasne, że Saudyjczycy nie zamierzają pożyczyć obrazu.

Bliskie stosunki gospodarcze i polityczne: Mohammed bin Salman z Emmanuelem Macronem podczas wizyty państwowej następcy tronu we Francji w kwietniu 2018 r., kiedy podpisano 19 protokołów porozumienia między firmami francuskimi i saudyjskimi o łącznej wartości ponad 18 mld USD. Abaca Press/Alamy Bank Zdjęć

Dodajmy do tego ścisłe związki gospodarcze i polityczne między Pałacem Elizejskim a Rijadem. To właśnie Loyrette w 2007 roku zorganizowała wartą 500 milionów dolarów transakcję budowy Luwru w Abu Zabi. Loyrette wykorzystała zebrane w ten sposób pieniądze na stworzenie fundacji dla Luwru, pierwszego francuskiego muzeum posiadającego taki fundusz. W kwietniu 2018 r. Mohammed bin Salman przybył do Francji z oficjalną wizytą państwową: podpisano 19 protokołów umów między firmami francuskimi i saudyjskimi o łącznej wartości ponad 18 mld USD, które obejmowały takie sektory przemysłu jak petrochemia i uzdatnianie wody, a także jak zdrowie, rolnictwo, turystyka i kultura. Konserwatorzy i kuratorzy Luwru zbadali obraz dwa miesiące później. Saudyjczycy nadal są ważnymi klientami państwa francuskiego – w grudniu 2021 r. Francja podpisała z nimi kontrakt obronny o wartości 17 mld USD.

Saudyjczycy nie są doświadczonymi kupcami starych mistrzów. Potrzebowaliby rady i słuchaliby jej. Ale od kogo?

Robert Simon w swoich wykładach nt Salvator MundiCzęsto odnosi się do niego jako do mężczyzny Mona Lisa. To zdjęcie jest powodem, dla którego większość ludzi odwiedza Luwr — 80% według ankiety przeprowadzonej przez muzeum.

Saudyjczycy nie są doświadczonymi kupcami starych mistrzów. Potrzebowaliby rady i słuchaliby jej. Ale od kogo? Czy w tym kontekście kulturowym i ekonomicznym nie jest wysoce prawdopodobne, że ktoś starszy z Luwru (lub francuskiego Ministerstwa Kultury) zasugerował Saudyjczykom, że oto obraz, niestety poza przedziałem cenowym europejskich muzeów, który może zdziałać cuda dla swój program i scementować stosunki kulturowe między ich krajem a Francją?

• Przeczytaj wszystkie nasze relacje w Salvator Mundi tutaj Przeczytaj też naszą specjalną relację z okazji piątej rocznicy wyprzedaży tutaj

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *