Woolly Mammoth prosi inne teatry o ochronę swoich artystów

Woolly Mammoth prosi inne teatry o ochronę swoich artystów

Komentarz

Tego lata teatr w Chicago zaskoczył branżę, zwalniając swojego dyrektora artystycznego i cały personel, podobno planując zaprzestanie produkcji nowych dzieł. Teraz, w bardzo niezwykłym akcie, wpływowy teatr w Waszyngtonie prosi inne zespoły o publiczne potwierdzenie swojego oddania swoim artystom.

To, że zarząd Woolly Mammoth Theatre Company w DC poczuł potrzebę wystosowania takiego apelu, świadczy o burzliwych czasach dla krajowych teatrów. Zamknięcie spowodowane pandemią osłabiło podstawy finansowe wielu osób, a mniej niż solidny powrót widowni – według niektórych szacunków spadek wynosi od 20 do 25 procent widzów teatralnych – zdenerwował branżę.

Ale to właśnie działania latem jednego zespołu, teatru Victory Gardens w Chicago, który przez pół wieku był filarem jednego z najbardziej tętniących życiem miast teatralnych w kraju, wzmogły alarm. W odpowiedzi zarząd Woolly Mammoth poszukuje współsygnatariuszy listu, który określa zakres – i ograniczenia – tego, czego oczekuje się od powierników teatralnych, aby wesprzeć grupy, którym zobowiązali się pomagać.

„Bez udziału profesjonalnych artystów związanych z teatrem” – pisał zarząd Woolly o Victory Gardens – „misja teatru została przebudowana – z teatru oddanego wystawianiu nowych sztuk, pozostali członkowie zarządu ogłosili, że Victory Gardens będzie teraz być prowadzony jako dom do wynajęcia dla innych firm produkcyjnych. …”

„Jako wolontariusze, którzy poświęcają swój czas ukochanym organizacjom kulturalnym w naszych miastach, upewnijmy się, że to, co wydarzyło się w Chicago, jest anomalią, a nie normą” – kontynuował zarząd Woolly. „Chociaż nie mówimy w imieniu każdego teatru, widzieliśmy, jak łatwo jest zarządom odizolować się od potrzeb artystów, administratorów i techników, którzy pracują nad stworzeniem teatru, który kochają i wspierają. To nie służy nam i naszej dziedzinie”.

Kilku członków zarządu z Baltimore Center Stage, Long Wharf Theatre w New Haven, American Conservatory Theatre w San Francisco i Repertory Theatre of St. Louis dołączył już ich nazwiska do listu, w którym prosi sygnatariuszy o przekazanie darowizn na internetową zbiórkę pieniędzy w imieniu byłych pracowników Victory Gardens.

Rozwikłanie problemu w Victory Gardens Theatre – firmie nagrodzonej w 2001 roku nagrodą Tony, która oferowała światowe premiery tak wielkich dramaturgów, jak Branden Jacobs-Jenkins, Lucas Hnath i Jackie Sibblies Drury – miało miejsce w ciągu kilku tajemniczych miesięcy tego roku. W czerwcu, po zaledwie 14 miesiącach pełnienia funkcji dyrektora artystycznego, Ken-Matt Martin został odwołany przez zarząd. W proteście dramatopisarka Erika Dickerson-Despenza wycofała w połowie swojej dobrze przyjętej sztuki „Cullud Wattah”, opowiadającej o kryzysie wodnym we Flint w stanie Michigan.

Na swojej stronie internetowej Martin zauważył, że nie podano powodu jego zwolnienia. „Nie otrzymałem żadnych zawiadomień dyscyplinarnych, formalnych ani nieformalnych ostrzeżeń i nie wniesiono przeciwko mnie żadnych skarg ani żadnych udokumentowanych wykroczeń” – napisał. Trzy miesiące później, kiedy ośmioosobowa pozostała część personelu firmy starała się zjednoczyć, zarząd zwolnił ich również.

E-maile do biura komunikacji Victory Gardens zostały odesłane jako niemożliwe do dostarczenia. W lipcu prezes zarządu Charles E. Harris II powiedział Chicago Reader: „Zarząd Victory Gardens Theatre zmaga się z przyszłością teatru, podobnie jak wiele innych teatrów non-profit w tym czasie. Jesteśmy zobowiązani do działania w najlepszym interesie teatru we wszystkich sprawach.” Dodał, że zarząd podejmuje działania w celu powołania tymczasowego kierownictwa.

Kryzys w Victory Gardens był na tyle niepokojący, że wywołał rozmowy między członkami zarządów innych teatrów non-profit, martwiącymi się wiadomością wysłaną do artystów i pracowników, którzy mogą zastanawiać się nad lojalnością ich własnych firm. J. Chris Babb, przewodniczący rady powierniczej Woolly, był jednym z tych, którzy uważali, że sytuacja wymaga zorganizowanej reakcji.

„To tylko po to, aby wysłać oświadczenie do ludzi, którzy pracują w amerykańskim teatrze, którzy zajmują się sztuką, że większość z nas tak nie pracuje” – powiedział Babb w wywiadzie. „Przekazaliśmy, że chcemy, abyś pozostał w teatrze non-profit i nie bój się ludzi, którzy wyraźnie to powierzają”.

Barbara Strack, inna członkini zarządu Woolly, powiedziała, że ​​została poruszona komentarzem byłego dyrektora artystycznego Victory Gardens: „W szczególności było zdanie, które powtarzał Ken-Matt Martin, że każdego dnia starał się skoncentrować na potrzebach artystów i personel” – powiedział Strack w wywiadzie. To rezonowało ze mną. Jako członek zarządu, jako powiernik, to jest ten sam obiektyw, który powinniśmy przynieść”.

List Woolly Mammoth odzwierciedla tę filozofię: „Wszyscy mamy jedną podstawową rolę: utrzymywać misję naszego teatru – jego główny powód istnienia – w zaufaniu do społeczności, które reprezentujemy” – napisał zarząd. „Utrzymanie teatru w zaufaniu w ten sposób to coś zupełnie innego niż kierowanie jego działalnością. Jest to zarządzanie, które wymaga skupienia się na sztuce i artystach oraz zaufania ich talentowi i wiedzy…”

Maria Goyanes, dyrektor artystyczna Woolly, powiedziała, że ​​to satysfakcjonujące, że członkowie zarządu podjęli się rozpowszechniania tak mocnego oświadczenia. „To, co naprawdę mi się spodobało, to pomysł, aby rada nie dokonała przeglądu artystycznej misji teatru bez skupienia artystów, personelu i profesjonalistów” – powiedziała. „To sprawiło, że pomyślałem:„ Och, świetnie, cokolwiek się stanie, bez względu na to, jak trudne są rzeczy, naprawdę jest szacunek ”. ”

Scot Spencer, długoletni członek zarządu Baltimore Center Stage, powiedział, że natychmiast podpisał list. „Dla mnie tak naprawdę chodzi o drogę naprzód. Przeszliśmy przez niebezpieczny czas zarówno pod względem kultury, jak i podejścia ludzi do rzeczy, które robią w wolnym czasie” – powiedział. Wraz z tym też musimy się rozwijać. Jako członkowie zarządu, powiernicy, nie jest to szalony, odległy zestaw żądań. To prośba o traktowanie ludzi z wzajemnym szacunkiem”.

Center Stage przejmuje główną rolę: zatrudnił kilku byłych pracowników Victory Gardens, a Martin został zatrudniony do wyreżyserowania jednego z głównych przedstawień scenicznych w tym sezonie, „Tiny Beautiful Things” Nii Vardalos.

„Ważne jest, aby ludzie pamiętali, że to prawdziwi ludzie, ludzie z dziećmi na studiach” – powiedział Martin w wywiadzie, odnosząc się do swoich byłych kolegów. Wyraził nadzieję, że wszyscy, z którymi pracował w Chicago, znajdą pracę.

„Wszystko, co robi się w obronie tych ludzi, którym wyrwano dywanik” – dodał – „jest tym, na czym mi zależy”.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *