Wyrafinowany jaskiniowiec: kiedy podziemie było awangardowe

Wyrafinowany jaskiniowiec: kiedy podziemie było awangardowe

O’Gormanowie w swoim domu przypominającym grotę, 1959.
Zdjęcie: Eliot Elisofon/The LIFE Picture Collection/Shutterstock

W południowowłoskim mieście Matera biedne rodziny przez wieki rzeźbiły swoje domy, alejki, a nawet kościoły z kredowych klifów. Potem, w latach pięćdziesiątych, rząd zawstydził się, że obywatele nowoczesnego, uprzemysłowionego kraju nadal czają się w dosłownych jaskiniach, eksmitował mieszkańców i przeniósł ich do mieszkań z pustaków. Dawno opuszczony, ale także uszlachetniony statusem światowego dziedzictwa UNESCO, sassi („skały”) odradzają się ostatnio jako kawiarnie, atrakcje turystyczne, a nawet karczmy. Życie w jaskiniach nie jest zarezerwowane tylko dla prehistorycznych troglodytów i trolli: Dziesiątki milionów ludzi w północnych Chinach żyje w jaodongs, wsie szeregowe z ziemiankami. Nawet w dobie przeszklonych apartamentów w chmurach kopanie w ziemi wciąż ma pewien pierwotny urok. Kilka lat temu madrycka firma architektoniczna Ensamble Studio zaczęła przekształcać zagłębienia w kamieniołomie na hiszpańskiej wyspie Minorka w surowo nadający się do zamieszkania Ca’n Terra, czyli „dom na ziemi”.

„Pochwała jaskiń”, kompaktowa wystawa w Muzeum Noguchi, otwiera nieoczekiwane horyzonty w architekturze podziemnej, szczególnie takiej, jaka rozgrywa się w Meksyku w ciągu ostatnich 80 lat. Związek z Isamu Noguchi jest styczny, ale niektóre z jego kamiennych rzeźb mogły być prawie wyrwane z ziemi, z częściami pozostawionymi szorstkimi, a inne wyczyszczone do wysokiego połysku przez wiatr i deszcz. W muzeum pomruk współgra z elegancką dziką architekturą Juana O’Gormana, Carlosa Lazo i Javiera Senosiaina, którzy osadzili nowoczesne projekty w starożytnej skale.

Dziś O’Gorman jest najbardziej znany z pary domów w Mexico City, które uszył dla Diego Rivery i Fridy Kahlo – idealnego odpowiednika małżeństwa naznaczonego wzajemną zależnością i wrogością. Mniej odwiedzających dociera do dziwnie wspaniałego Museo Anahuacalli, piramidy w stylu Majów, pokrytej wulkanicznym kamieniem, którą O’Gorman zaprojektował jako miejsce przechowywania kolekcji prekolumbijskich rzeźb Rivery. W 1959 roku czytelnicy Życie magazyn odkrył architekta dzięki rozkładówce zdjęć, na których on i jego żona grają w szachy w domu w inkrustowanej mozaiką grocie, która mogła być scenografią do opery Wagnera. (Ten dom został później zniszczony, co jest sagą samą w sobie). i ekstrawagancki.

Budowanie pod ziemią ma praktyczne zalety, ale wymaga drastycznie innego podejścia niż praca na płaskim fundamencie. Z dala od słońca i pod śniegiem ziemia utrzymuje prawie stałą temperaturę, co minimalizuje ogrzewanie i sprawia, że ​​chłodzenie jest niepotrzebne. Podstawowa konstrukcja jest prefabrykowana i tania. Ale dziura w ziemi może być również wilgotna, ciemna i zawodnie wentylowana, cechy, które architekci-spelunkerzy uważają za warunki, a nie za zerwanie umowy.

W połowie XX wieku te puste przestrzenie utworzone przez eony erozji sugerowały surową alternatywę dla ostrych zagięć, kątów prostych i prostych płaszczyzn ortodoksyjnej praktyki architektonicznej. Kiedy rzeźbisz przestrzeń z bryły zamiast zamykać ją w klatce, inaczej myślisz o jej strukturze. Ściany i tunele można stabilizować za pomocą betonu natryskowego, mokrej mieszanki natryskiwanej na powierzchnie pod wysokim ciśnieniem, tworząc płynną, ciągłą powierzchnię i eliminując różnicę między podłogą, sufitem i ścianą. Niedawno Studio Gang wykorzystało tę technikę do przekształcenia nowego Gilder Center Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej w miejską jaskinię.

Mathiasa Goeritza Wąż El Eco (1953), reprodukowane w Muzeum Noguchi.
Zdjęcie: Mikołaj Rycerz. © Fundacja Isamu Noguchi i Muzeum Ogrodów, Nowy Jork/Artists Rights Society

To, co jest tak pociągające w tym pokazie Noguchi Museum, to nie tyle jego poparcie dla podziemnego stylu życia, ile spojrzenie na awangardę ultraretro, łączącą industrialny modernizm z wyimaginowaną prymitywną mitologią. Historia tego mini-ruchu zaczyna się od Carlosa Lazo, który miał 41 lat, kiedy zginął w katastrofie lotniczej w 1955 roku, gdy dopracowywał skomplikowaną wizję „cywilizowanych jaskiń”. Jego jedynym ukończonym (a teraz zaginionym) dziełem był zatopiony domek przypominający luksusową hobbitowską dziurę, który zakrzywiał się wokół zielonego patio. Wszystko czaiło się pod szklanym baldachimem, z wyjątkiem komina sterczącego nad ziemią. Dom ucieleśniał w równym stopniu naiwny optymizm, jak i dorosły terror, ponieważ zgodnie z dość niejasnymi wyobrażeniami Lazo na temat wojny nuklearnej mógł pełnić funkcję schronu przeciwatomowego. Rivera, który miał mocne, choć idiosynkratyczne przekonania na temat meksykańskiej architektury, postrzegał ją jako kosmiczne spełnienie między ziemią a niebem; Oświadczył, że Lazo „dostarczył znaczny ładunek czułości do samych wnętrzności Matki Ziemi, gdzie łączy się ona radośnie ze światłem i ciepłem Ojca Słońca”. (Kontrastuje to z jego entuzjazmem z jego wcześniejszą pogardą dla ojca architekta, która w 1930 roku wywołała pełną bójkę między studentami sztuki i architektury). Casa-Cueva de la Era Atómica Lazo była skrajną wersją nalegań Franka Lloyda Wrighta na osadzenie architektury w krajobraz, a nie dominować nad nim. (Wright umieścił swój własny dom, Taliesin, tuż pod szczytem wzniesienia, tak aby znajdował się „na wzgórzu”, a nie na to.)

Senosiaina Casa Organica (1985).
Zdjęcie: Francisco Lubbert

Został zbudowany, ale nigdy nie był zamieszkany, a potem pozwolono mu się rozpaść. Miejsce to jest teraz serią domów, które czają się za wysokimi murami na eleganckiej, łagodnie opadającej ulicy. Podobnie Lazo nigdy nie zrealizował swoich ambitnych planów kompleksu mieszkalnego na klifie ani połączenia swoich rozważań o epoce atomowej z meksykańską topografią, mitologią i polityką w prawdziwy program mieszkalnictwa socjalnego, tak jak planował. Zamiast tego Javier Senosiain przejął płaszcz, a jego oddanie dziedzictwu Lazo jest widoczne wszędzie w programie Noguchi Museum. To Senosiain wykonał modele w zmniejszonej skali i zapewnił instynktowi drążenia tuneli intelektualne ramy. Jego Casa Organica w Mexico City to oda do ręcznie wykonanej konstrukcji, płynnych form, ziemistych barw i zrównoważonego projektowania. (Cóż, zrównoważone, z wyjątkiem tego całego betonu.) Na powierzchni znajduje się przyjazny potwór, surrealistyczne połączenie węża i rekina. Psychodeliczna atmosfera zostaje wzmocniona w El Nido de Quetzalcóatl, biodesignowym parku rozrywki pełnym krętych, na wpół zakopanych konstrukcji, które sprawiają, że Gehry wygląda na minimalistycznego, a Gaudiego na surowego.

Obok Lazo, O’Gormana i Senosiaina jest czwarty jaskiniowy Beatles: niemiecki meksykański rzeźbiarz Mathias Goeritz, który ujrzał światło w ciemności, kiedy odwiedził Altamirę z jej prehistorycznymi malowidłami. Zainspirowany połączeniem prostoty i ruchu, stworzył go wąż El Eco, długość malowanej stali z 1953 r., która wije się w segmentach o prostych liniach. Tutaj drewniana replika wije się wśród rzeźb Noguchiego, syczącego ducha podziemi.

Model El Nido de Quetzalcóatl (1998–2007) Senosiaina.
Zdjęcie: Javier Senosiain/Arquitectura Organica

W pewnym sensie jest to wystawa ciekawostek i zabawnych eksperymentów, które swój rozkwit osiągnęły w latach 50. W innym jest to poważna prowokacja. Pod wierzchnią warstwą fantazji możesz poczuć przyciąganie zanurzonej kontrnarracji do heroicznych drapaczy chmur w tak dużej części globalnej architektury. Jaskinie zawsze służyły jako strefy kontemplacji i objawień, a intymna i stymulująca wystawa na ich temat jest dobrym miejscem, aby zacząć myśleć o tym, jak ludzkość może wydostać się z dziury, w której się znalazła.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *